Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
172 posty 17 komentarzy

Obóz Wielkiej Polski

Obóz Wielkiej Polski - Stowarzyszenie Obóz Wielkiej Polski jest kontynuatorem polityki Romana Dmowskiego

Ostrożnie z historią - dwugłos o Józefie Kurasiu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Ostrożnie z historią – ma być nauką dla potomnych, a nie manipulacją.

Taki wniosek nasuwa się po lekturze dwóch tekstów o Józefie Kurasiu ps. Ogień, które ukazały się na początku marca z okazji tegorocznego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Wydaje się oczywiste, że niektóre środowiska – zwłaszcza propisowskie i „smoleńskie” – z premedytacją zapominają, że historia pisana dla Polaków nie może być „antykomunistyczna” i „antysowiecka” (albo antyrosyjska i antysłowiańska), lecz powinna być w miarę możliwości prawdziwa i dająca narodowi podstawę do wyciągania pożytecznych morałów.

 

Tekst pierwszy opublikowany został w tygodniku „Warszawska Gazeta” (nr 9/2013) i jest szeroko rozpowszechniany na stronach internetowych uchodzących za patriotyczne:

 

Józef Kuraś ps „Ogień” – „Wyklęty” wśród „Niezłomnych”

 

Dopiero trzeci raz obchodzimy dzień 1 marca, jako Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Już sam fakt, że trzeba było na to czekać 22 lata od tak zwanego odzyskania niepodległości w 1989 roku mówi nam, czym jest III RP oraz jej „elity”.

 

Szczerze muszę przyznać, że wolałbym, aby w nazwie święta zamiast słowa „Wyklęci” był przymiotnik „Niezłomni”, ale przypadek, który chciałem dzisiaj przypomnieć i przybliżyć Czytelnikom, chyba jak żaden inny pasuje do tego nielubianego przeze mnie określenia, „Wyklęty”.

 

Mam tu na myśli Józefa Kurasia ps „Orzeł”, „Ogień”, który uważany był za „zwykłego bandytę” tak przez niemieckiego okupanta i Słowaków, jak i po wojnie przez komunistów, dla których każdy, kto występował z bronią przeciwko władzy ludowej, czyli UB, NKWD i KBW tym mianem z automatu był określany.

 

Co najbardziej zdumiewające, także dzisiaj w III RP, szczególnie dla postkomuchów i środowiska Gazety Wyborczej, Józef Kuraś tym bandytą pozostał i – co dla osób mniej zorientowanych jest bardzo zaskakujące – nie brakuje na Podhalu i Słowacji do dziś ludzi, którzy w pluciu na naszego bohatera narodowego chętnie uczestniczą.

 

Właśnie to ochocze wsparcie w kłamliwym opluwaniu Józefa Kurasia stało się paliwem do rozpowszechniania pseudo-historycznych paszkwili i fałszywek na jego temat przez wymienione przeze mnie środowiska.

 

Bardzo obszernie historię „Ognia” opisała na łamach Warszawskiej Gazety, Aldona Zaorska w artykule „Walczyliśmy o Orła, teraz o koronę dla Niego, hasłem naszym Bóg, Ojczyzna, Honor” z marca 2011 roku, lecz warto wrócić do tej heroicznej postaci, nieco w innym wymiarze, zwłaszcza, że 22 lutego minęła 66 rocznica jego śmierci.

 

Józef Kuraś był jednym z najskuteczniejszych dowódców polskiego podziemia antykomunistycznego i już w latach okupacji dał się Niemcom tak mocno we znaki, że ci w zemście oraz przy współpracy miejscowych kolaborantów zamordowali mu ojca, żonę i 2,5 rocznego synka, a także spalili jego domostwo.

 

To wtedy pseudonim „Orzeł”, zastąpiony został „Ogniem”.

 

Jego zgrupowanie tylko w latach 1945-47 zlikwidowało w walkach, potyczkach i zasadzkach ponad 60 funkcjonariuszy UB, ponad 40 milicjantów oraz 27 funkcjonariuszy NKWD. Rozbroili i rozbili dziesiątki posterunków MO, siedzib UB, w tym niektóre wielokrotnie, zaś najbardziej spektakularną akcją było zdobycie i opanowanie dnia 18 sierpnia 1946 wraz ze swymi żołnierzami więzienia św. Michała w Krakowie, w której to akcji uwolniono kilkudziesięciu więźniów – żołnierzy AK, WiN, NSZ.

 

21 lutego 1947 „Ogień” wraz z niewielką grupką podkomendnych został osaczony przez grupę operacyjną KBW w Ostrowsku koło Nowego Targu. Po niezwykle zaciętej walce i próbie przebicia się z okrążenia próbował popełnić samobójstwo na strychu jednej z wiejskich chałup. Mimo ciężkiej rany jeszcze raz spróbował ucieczki. Zmarł w nowotarskim szpitalu tuż po północy 22 lutego 1947 roku.

 

Zajmijmy się teraz tworzoną tak przez komunistów w PRL, jak i tak zwane „elity” III RP „czarną legendą” Józefa Kurasia, „Ognia” i wyjaśnijmy raz na zawsze skąd wzięli się ci wszyscy mieszkańcy Podhala i Słowacji, którzy gotowi są na jego temat produkować te wszystkie haniebne kłamstwa, które sprytnie i cyniczne podchwytuje dzisiaj Czerska wraz z komuchami.

 

Tu kłania się nam dzisiaj z premedytacją zaniedbana edukacja historyczna Polaków.

 

Otóż owszem, mówi się o Józefie Kurasiu, że uczestniczył on w przegranej kampanii wrześniowej, ale już mało kto wie, że oprócz niemieckiego najeźdźcy i sowietów wbijających nam nóż w plecy, od południa całym swoim potencjałem zaatakowali nas właśnie Słowacy. To ich, jako wrogów ujrzał Kuraś, żołnierz 1-go pułku Strzelców Podhalańskich broniąc naszej granicy na Spiszu i Orawie. To właśnie Słowacy, a nie Niemcy urządzili sobie w Zakopanem defiladę zwycięstwa.

 

Dopiero na tym tle pojąć możemy podłe i cyniczne zabiegi „naszych rodzimych” wrogów legendy „Ognia” powołujących się na „biednych” i „prześladowanych” przez „Ognia” Słowaków.

 

Aby wyjaśnić widoczną i dzisiaj niechęć części mieszkańców Podhala do „Ognia” musimy przejść do bardzo wstydliwego i mało znanego epizodu naszej historii.

 

Zawsze, jako Polacy szczyciliśmy się tym, że w latach okupacji nie zhańbiliśmy się wydaniem na świat jakiegoś nadwiślańskiego Quislinga. Niestety, nie jest to do końca prawda.

 

To właśnie na Podhalu doszło do największej masowej kolaboracji w okupowanej Polsce.

 

Już 7 listopada 1939 roku wjeżdżającego z wielką pompą do udekorowanego swastykami Krakowa, Hansa Franka, witał znany na Podhalu działacz ludowy, Wacław Krzeptowski w otoczeniu uroczyście wystrojonych górali.

 

Wiernopoddańcze przemówienie Krzeptowskiego przeszło do historii jako „Hołd Krakowski”. Już pięć dni później przybyłego do Zakopanego Hansa Franka Krzeptowski i jego zwolennicy witali pod udekorowaną symbolami hitlerowskimi bramą Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS). Tak oto narodziła się na Podhalu idea Goralenvolk oraz rozpoczęto pisanie historii zdrady.

 

Dzisiaj ocenia się, że niemieckie kenkarty dobrowolnie wzięło, czyli przynależność niemiecką zadeklarowało około 20 procent mieszkańców Podhala, co daje w przybliżeniu 30 tysięcy osób. Kolaboracyjny Komitet Góralski, swego rodzaju samorząd wraz ze współpracownikami i donosicielami to kilkaset osób najaktywniej zaangażowanych w kolaborację z okupantem niemieckim.

 

Historia Goralenvolk i masowej kolaboracji na Podhalu to temat na obszerny oddzielny artykuł. My musimy wrócić jednak do Józefa Kurasia, „Ognia”.

 

Otóż jeszcze pod pseudonimem „Orzeł”, działając w Konfederacji Tatrzańskiej zwalczał on zaciekle rodzimych zdrajców z goralenvolk, za co ci z kolei pomogli Niemcom w opisywanym wcześniej przeze mnie mordzie dokonanym na jego ojcu, żonie i maleńkim dziecku.

 

Wstydliwa historia kolaboracji na Podhalu przestaje być powoli tematem tabu, a niechęć wielu rodzin czy wręcz całych rodów góralskich do „Ognia” nie wynika bynajmniej z „terroru i strachu”, jaki siał w okolicznych wioskach i miasteczkach, ale ze zwykłego palącego ich do dziś wstydu.

 

Żywa jest na Podhalu pamięć o góralach i góralkach, którzy za przynależność do Goralenvolk otrzymali od żołnierzy Kurasia publicznie karę w postaci chłosty wykonywanej wyciorami od karabinów na gołe tyłki, bez oglądania się na płeć.

 

Ból szybko minął, ale wstyd i hańba trwają do dzisiaj i towarzyszą kolejnym pokoleniom, co ułatwia twórcom „czarnej legendy” o „Ogniu” pozyskiwać kolejnych świadków jego „bandytyzmu” i „antysemityzmu”.

 

Józef Kuraś niemal dokładnie o dwa lata przeżył kolaboranta, Wacława Krzeptowskiego. Ukrywającego się w szałasie na Polanie na Stołach, zdrajcę pojmał oddział Armii Krajowej „Kurniawa” i po odczytaniu mu wyroku, powiesił dnia 20 stycznia 1945 roku. Przy powieszonym odnaleziono list o treści: "Ja niżej podpisany Wacław Krzeptowski urodzony 1897 roku dnia 24 czerwca w Kościeliskach przekazuję cały swój nieruchomy i ruchomy majątek uwidoczniony w księgach hipotecznych w Zakopanem na rzecz oddziału partyzanckiego Kurniawa grupy Chełm AK z własnej nieprzymuszonej woli, jako jedyne zadośćuczynienie dla narodu polskiego za błędy i winy popełnione przeze mnie wobec polskiej ludności Podhala w okresie okupacji niemieckiej od roku 1939 do 1945. Kościelisko, 20 stycznia 1945, 22.30".

 

Mirosław Kokoszkiewicz”
Źródło://www.usopal.pl/publicystyka/1970-jozef-kura-ps-ogie--wyklty-wrod-niezomnych (04.03.2013)


 
Słowacki atak na Polskę w czasie kampanii wrześniowej nie może usprawiedliwiać zbrodni plutonowego Kurasia, tym bardziej, że jesienią 1938 r. Polacy pomagali Anglikom i Niemcom rozbijać Czechosłowację (zajęcie Zaolzia i 11 słowackich wsi), a w marcu 1939 r. tak cieszyli się z zajęcia fragmentów wschodniej Słowacji przez Węgrów. Foto: waralbum.ru

 

Tekst drugi opublikowany został przez redaktora naczelnego tygodnika „Myśl Polska” i – jak na razie – jest przez internetowych „patriotów” przemilczany:

 

„„Ogień” – „człowiek sumienia” i „bohater”

 

Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych za nami. Powiem szczerze, nigdy nie miałem przekonania do słuszności jego ustanowienia. Z wielu powodów, o których już pisałem wiele razy. To temat podrzucony jeszcze na początku lat 90. przez Ligę Republikańską, formację daleką od idei narodowej, której bojówki jeszcze pod koniec lat 80. próbowały atakować spotkania organizowane przez narodowców np. w kościele przy Zagórnej w Warszawie.

 

Od początku podejrzewałem także, że w lansowaniu tego tematu zainteresowane było ośrodki postbanderowskie w Polsce, czego dowodem namacalnym jest „twórczość” i „dorobek” kilku probanderowskich historyków IPN.

 

Ale jest jeszcze jeden powód do sceptycyzmu – to rozwijająca się w szaleńczym tempie bezkrytyczna propaganda, której pierwszą ofiarą jest zdrowy rozsądek i prawda historyczna. Kiedy słyszy się te agitki, zaklęcia, peany, prymitywny żargon, oceny nie znoszące nie tylko sprzeciwu, ale i pytań – nieodparcie przychodzi człowiekowi skojarzenie z latami dominacji formacji politycznej, którą niby piewcy „wyklętych” piętnują. To lustrzane odbicie metod propagandowych rodem z najlepszej szkoły komunistycznego prania mózgu.

 

Pewien poseł z PiS, pytany przeze mnie o ten problem, powiedział: „Nie można walczyć z mitami”. Owszem, jak twierdził Władysław Konopczyński, mity są potrzebne narodowi, ale nie mity oparte na kłamstwie, mity wciskane siłą i szantażem. W dodatku mity szkodliwe. Będę zawsze bronił mitu Bitwy pod Wiedniem, mitu Bitwy pod Olszynką Grochowską, mitu Romualda Traugutta, mitu Józefa Hallera, czy mitu Westerplatte. Ale jak pogodzić się z mitem, którego bohaterami są np. Romuald Rajs „Bury” czy Józef Kuraś „Ogień”?

 

Czytamy w doniesieniu agencyjnym: „Pod pomnikiem Józefa Kurasia „Ognia” i jego podkomendnych przy ul. Kościuszki radni Zakopanego złożyli wiązanki kwiatów i zapalili znicze. Na wczorajszej sesji zakopiańskiej Rady Miasta pamięć żołnierzy wyklętych uczczono minutą ciszy. Przewodniczący Jerzy Zacharko apelował, aby dziś wywiesić narodowe flagi”. A Piotr Zychowicz w „Do Rzeczy” unosi się na falach entuzjazmu: „W całym powiecie nowotarskim nie było posterunku MO czy UB, który nie zostałby zaatakowany przez polskich partyzantów. Nie było ubeka, szpicla czy sowieckiego „doradcy”, który mógłby spać spokojnie. Ludzie „Ognia” urządzali zasadzki na konwoje, palili magazyny z bronią i wykonywali wyroki na zdrajcach. Ocenia się, że zgrupowanie Kurasia przeprowadziło ponad tysiąc akcji zbrojnych! Pseudonim Ogień wśród komunistów wywoływał przerażenie. A dla Polaków z Podhala był symbolem oporu wobec znienawidzonego okupanta i źródłem nadziei, że Polska odzyska niepodległość”.

 

A tymczasem. W 1990 roku żyjący jeszcze żołnierze AK z 1. Pułku Strzelców Podhalańskich pisali co następuje: [„Ogień"] swoje poglądy polityczne prezentował w zależności od aktualnej sytuacji korzystnej dla siebie. Nie przebierając w środkach, włącznie z krwawymi rozbojami, zdobywał „dutki” (pieniądze), do bankructwa życiowego w 1947 r. przedstawiał się jako członek: Konfederacji Tatrzańskiej, Armii Krajowej, Batalionu Chłopskiego, Ludowej Służby Bezpieczeństwa, Polskiej Partii Robotniczej, Milicji Obywatelskiej (…) Wzywany wielokrotnie przez mjr. Adama Stabrawę „Borowego”, dowódcę 1. Pułku Strzelców Podhalańskich AK i dowódcę IV batalionu kpt. Juliana Zapatę „Lamparta” do podporządkowania się, na wezwania nie reagował”. Oskarżyli go zabicie ponad 130 niewinnych ludzi, w tym powieszenie ciężarnej kobiety.

 

Mjr Adam Stabrawa „Borowy”, oficer Narodowej Organizacji Wojskowej, d-ca 1. Pułku Strzelców Podhalańskich AK, skazał Kurasia na śmierć za dezercję i narażenie oddziału na napad Niemców (wyrok oficjalnie wydał Okręg Krakowski AK). Ostrzegał Delegaturę Rządu przed „Ogniem”. Pisał o „bandzie nie mającej nic wspólnego z AK”. Ostrzegał, że używa w sposób nieuprawniony stopnia „porucznika” będąc tylko plutonowym (potem, już po wojnie, Kuraś mianował siebie „majorem”). I kończył stwierdzeniem, że „podobne typy jak »Ogień« nie mogą zostać oficerami” (dokument ten znajduje się w Archiwum Państwowym w Krakowie, w aktach 1. PSP, s. 155).

 

Co ciekawe, jeszcze w latach 90. w „Zeszytach Historycznych WiN” pisano: „Był to watażka kierujący się nie tyle patriotyzmem, co własnymi ambicjami. Po wojnie jego walka zbrojna z komunistami nie miała żadnych perspektyw zwycięskiego zakończenia, narażając na niepotrzebną śmierć zarówno jego własnych ludzi, jak i ludność cywilną. Urząd Bezpieczeństwa Publicznego rozprawiał się bowiem bezwzględnie z jego zwolennikami, nie rozróżniając, czy to byli członkowie oddziału »Ognia«, czy też sympatycy wywodzący się z okolicznych wiosek” (nr 6/ 1995). Redaktorem „Zeszytów…” był wówczas… Janusz Kurtyka.

 

Dzisiaj nie dopuszcza się do obiegu publicznego żadnych krytycznych opinii na temat „Ognia”. To bohater bez skazy, człowiek sumienia, jak w Polskim Radiu stwierdził pewien kapłan! Doszło do tego, że świadkowie z AK i NOW to podejrzane indywidua, a może komunistyczni agenci bądź „sługusy Moskwy”. Pełny obłęd. Dokumenty i świadectwa świadczące przeciwko „Ogniowi” uznawane są za „fałszywki” (vide kuriozalny tekst Andrzeja Gwiazdy na temat „Ognia”). Wykorzystuje się fakt, że część tych dokumentów ujawnił lewicowy „Przegląd”. Usunięto więc w Wikipedii cytowane przezeń dokumenty stwierdzając, że źródło jest… niewiarygodne. Czy coś nam te metody nie przypominają?

 

Pytanie brzmi – czy dowódca 1. Pułku Strzelców Podhalańskich mjr NOW-AK Adam Stabrawa też jest niewiarygodny? Czy jego stwierdzenie z 21 października 1944 roku, że działalność „Ognia” „będzie określana kiedyś jako ciemna plama konspiracji” – ma być wymazane z pamięci potomnych? Widać tak – bo o Stabrawie nikt nic nie mówi, a „Ogień” ma nie tylko pomnik, ale uznawany jest za szlachetne uosobienie wojennej i powojennej partyzantki.

 

Rozumiem, że młodzi na gwałt poszukują wzorców do naśladowania. Ale w tym zapale łatwo ulegają manipulacji, a sami nie są w stanie oddzielić fałszu od prawdy. Nie pomagają im w tym pseudohistorycy płynący na fali mody i „polityki historycznej”. Nie pomagają koniunkturaliści, którzy na każdym etapie dziejów są na pierwszej linii. Nie pomagają manipulatorzy, dla których kult takich ludzi jak „Ogień” to wehikuł czysto polityczny. Nie jest sprawą dobrą jeśli buduje się coś na fałszu i manipulacji. Nagminne uznawanie Emila Fieldorfa „Nila” za „żołnierza wyklętego”, nadużywanie nazwy „akowska partyzantka” (mimo, że AK nie istniała od 19 stycznia 1945), pomijanie takich faktów, jak działanie podziemia zbrojnego wbrew rozkazom i instrukcjom struktur rządu londyńskiego, to tylko część zabiegów mających na celu zatarcie prawdy o tym tragicznym okresie.

 

Oddać hołd poległym i zamordowanym trzeba. Zrobiliśmy to prezentując na łamach „Myśli Polskiej” sylwetkę Stanisława Kasznicy. Pochylamy głowy nad ofiarą Lecha Neymana czy Adama Doboszyńskiego. Byli to wybitni działacze obozu narodowego. Ale nie oznacza to bezkrytycznej apologii całego zjawiska zamykanego obecnie w haśle wytrychu „żołnierze wyklęci”. Byłoby to sprzeczne z duchem myśli Narodowej Demokracji, z jej doktryną i tradycją.

 

Jan Engelgard”



 
Kult „Ognia” to wehikuł czysto polityczny. Na zdjęciu: prezydent Lech Kaczyński odsłania pomnik Józefa Kurasia w Zakopanem (13.08.2006). Foto: forum.polishorigins.com


Zob. także:
Ponura prawda o „Ogniu”
//mercurius.myslpolska.pl/2012/04/ponura-prawda-o-%E2%80%9Eogniu%E2%80%9D/ (26.04.2012)

L. Konarski, „Ogień” był bandytą, „Przegląd” nr 09/2012
//www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/ogien-byl-bandyta-0

Opracowanie i wytłuszczenia w tekstach – Grzegorz Grabowski

Źródło:

//www.owp.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=609&Itemid=1

KOMENTARZE

  • Rację ma Engelgard, Kokoszkiewicz cynicznie kłamie - jego kłamstwa wychodzą na jaw, kiedy spojrzymy na pewne detale kreowania
    Rację ma Engelgard, Kokoszkiewicz cynicznie kłamie - jego kłamstwa wychodzą na jaw, kiedy spojrzymy na pewne detale kreowania legendy Kurasia / "Ognia" na Podhalu


    Jak na Podhalu wspominają Kurasia i jego drużynę:
    ============================================
    Zakopiańskie władze zgodziły się na monument mimo sprzeciwu części mieszkańców Podhala i niektórych akowców zarzucających "Ogniowi" samowolę, zabójstwa i rabunki. Kontrowersje sprawiły, że podobna inicjatywa upadła wcześniej w Nowym Targu, skąd pochodził Kuraś. W Zakopanem z obawy przed dewastacją zamontowano monitoring i oświetlenie pomnika. - Komuniści podwójnie próbowali go zabić. Nie wrócimy mu życia, ale chociaż pamięć i honor - komentował "czarną legendę" partyzanta Andrzej Przewoźnik, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.
    Źródło: http://www.irekw.internetdsl.pl/ogien/


    W Waksmundzie wybudowano nową szkołę, przeprowadzono referendum. Jedną z propozycji była szkoła im. Józefa Kurasia ''Ognia''. Na tę propozycję głosowało 87 ludzi, na 1800 uprawnionych do głosowania. Czy uważasz, że to propaganda komunistyczna ? Nie, bo ludzie w Waksmundzie doskonale pamiętają, jakim człowiekiem był ''Ogień''.
    (...)
    Zapraszam do obejrzenia filmu ''A potem nazwali go bandytą''.

    | AlexG napisał(a):O ile wiem, to sporo nieszczęść spadło na Waksmund i okolice
    | przez "Ognia", ale ... z rąk UB. To jest zawsze problem dla partyzantów: na
    | ile nawet najbardziej szczytny cel usprawiedliwia ściągnięcie nieszczęść na
    | ludność, która służy im pomocą?

    O jakim szczytnym celu tu mowa ? Co dała jego walka w ostatecznym rozrachunku ? Gdzie był ''Ogień'' gdy pacyfikowano, na dwa razy, Waksmund ? Czyżby był aż tak pijany, że nie mógł pomóc swoim rodakom, nawet tym co ponoć dawali mu żywność dobrowolnie.

    Mnie chodzi o postać ''Ognia''. To jemu postawiono pomnik w Zakopanem, który trzeba pilnować (monitoring 24 godziny na dobę, straż miejska co godzinę), jak dawniej pomnik Lenina w Poroninie. GDZIE W POLSCE PILNUJE SIĘ ''BOHATERÓW'' AŻ TAK ?
    Źródło: http://www.dws.org.pl/viewtopic.php?p=1286668#p1286668
    ============================================


    (...) Tymczasem Podhale i Spisz pamiętają, kim był Kuraś. Rada Miasta Nowego Targu odrzuciła pomysł postawienia mu pomnika i nazwania ulicy jego imieniem. To samo uczynili mieszkańcy wiosek Waksmund i Ostrowsko. Mieszkańcy zakopiańskiej dzielnicy Pardałówka nie wyrazili zgody na nazwanie planowanej ulicy imieniem \"Ognia\".
    Budowie pomnika w Zakopanem sprzeciwił się Światowy Związek Żołnierzy AK w Nowym Targu. (...)
    W Nowej Białej w połowie lat 70. postawiono obelisk poświęcony ofiarom \"Ognia\" na Spiszu. - Niech się nam nie wmawia, że nie znamy historii i ulegliśmy komunistycznej propagandzie - mówi Zofia Chalupka, nauczycielka, rodowita mieszkanka Nowej Białej na Spiszu. - \"Ogień\" to brudna postać, na rękach ma krew niewinnych ludzi. Do dziś żyją na Spiszu naoczni świadkowie jego krwawej działalności.

    Mordował, grabił.

    16 kwietnia 1946 r. zamordował czterech młodych mężczyzn z naszej wsi. Jeden z nich, Jan Łapsiński, walczył o Berlin. Po dwóch latach jeden z byłych żołnierzy \"Ognia\" powiedział: \"Wasi chłopcy leżą w lesie koło Ostrowska\". Byli powiązani powrozami, uduszeni i zastrzeleni. Wrócili na nasz cmentarz. Spisz jest oburzony faktem odsłonięcia obelisku \"Ognia\" w Zakopanem.
    Mieszkaniec Zakopanego, proszący o anonimowość, dodaje: - Helena Luberda powieszona na słupie telefonicznym, choć była w ciąży, to moja rodzina. Niech mi nikt nie mówi, że \"Ogień\" to antykomunista. To bandyta.
    Stanisław Klocek, Nowy Targ: - \"Ogień\"? Należy zostawić tę tragiczną postać w spokoju, a nie stawiać pomniki. Dlaczego? Proszę o to zapytać mieszkańców Waksmunda i Ostrowska, którzy najbardziej ucierpieli przez \"Ognia\".
    Michał Zbyszewski z Zakopanego - kombatant, żołnierz AK: - Przemilczmy tę postać.
    Ksiądz z podhalańskiej wsi, proszący o anonimowość: - Młodzi historycy z IPN wystawili Kurasiowi laurkę bohatera. Prawda jest tragiczna. W jego życiorysie zbyt wiele jest bandytyzmu.

    JAN KACWIN, ps. \"Juhas\", żołnierz ZWZ, AK, w latach 1947-1951 więzień czasu stalinowskiego. Przewodniczący nowotarskiego oddziału Światowego Związku Żołnierzy AK:
    - \"Ogień\"? To dezerter AK, działał na własną rękę. Protestowaliśmy w Nowym Targu, by \"Ognia\" nie wynosić na pomniki. I to ze skutkiem. Członkowie nowotarskiego oddziału Światowego Związku Żołnierzy AK są oburzeni odsłonięciem jego pomnika w Zakopanem. Nasi członkowie złożyli w IPN dokumenty świadczące o obliczu Kurasia. To nie wytwór komunistycznej propagandy, tylko tragiczna prawda. Obraża się nas, wmawiając nam komunizm. My walczyliśmy o Polskę wolną, demokratyczną, wielu z nas było na Sybirze, w więzieniach stalinowskich. Jednak nie mordowaliśmy, nie grabiliśmy zwykłych ludzi.
    Źródło: http://tinyurl.com/c2cqkwv

    ########################################

    Kto usiłuje eksploatować politycznie tragedię “wyklętych” – i dlaczego pytania o to nie podobają się Stanisławowi Michalkiewiczowi


    Ten tekst został pierwotnie opublikowany w celu wywołania dyskusji nad motywami przyświecającymi pewnym ośrodkom politycznym w Polsce, gdy te podejmują określone działania socjotechniczne wokół Żołnierzy Wyklętych i rozmaitych mitów powstańczych. Tekst opublikowałem pod prowokacyjnym tytułem Komu jest dziś potrzebna histeria wokół “wyklętych”? Wkrótce stałem się celem ataku ze strony Stanisława Michalkiewicza – ataku nie merytorycznego, ale za to będącego majstersztykiem psychomanipulacji:
    https://palmereldritch1984.wordpress.com/2013/02/27/kto-usiluje-eksploatowac-politycznie-tragedie-wykletych-i-dlaczego-pytania-o-to-nie-podobaja-sie-stanislawowi-michalkiewiczowi/
    (...)
    Jakie myślenie polityczne o Polsce, Polakach jest kształtowane przez forsowany obecnie kult? W jakim celu został on zainicjowany przez Lecha Kaczyńskiego i J. Kurtykę (znanych skądinąd z ukręcenia łba śledztwu i ekshumacji w Jedwabnem i słabych związków z narodem polskim)? Dlaczego stał się jednym z filarów zbiorowej świadomości ruchu “narodowego”, będąc jednocześnie filarem “polityki historycznej” PiS?
    (...


    Skąd się obecnie bierze kult, który różne ośrodki próbują przerobić na zaczyn nowej “walki z komuną”, której to “komuny” emanacją ma być PO? Kto za tym stoi? Czym się różni oddanie czci jako żołnierzom i męczennikom TYM “wyklętym”, KTÓRZY NIE SPLAMILI SIĘ CZYNAMI NIEGODNYMI (bandyckie napady, mordy na bezbronnych, czystki etniczne, grabieże, nieuzasadnione niszczenie mienia publicznego i prywatnego) od kultu nonsensownej, skazanej na klęskę walki:

    http://palmereldritch1984.wordpress.com/2013/02/27/kto-usiluje-eksploatowac-politycznie-tragedie-wykletych-i-dlaczego-pytania-o-to-nie-podobaja-sie-stanislawowi-michalkiewiczowi/

    Jakie działania były alternatywą dla wojny partyzanckiej, którą niczego (poza bezużytecznym rozlewem krwi) nie osiągnięto:
    http://palmereldritch1984.wordpress.com/2013/02/27/kto-usiluje-eksploatowac-politycznie-tragedie-wykletych-i-dlaczego-pytania-o-to-nie-podobaja-sie-stanislawowi-michalkiewiczowi/comment-page-1/#comment-199)
  • @
    ...ech widzę, że niektórych jeszcze do dziś pieką rzycie od tych batów na gołą rzyć ..Ogień i tak łaskawie ich potraktował..bo za kolaborację ...kula w łeb ...powinni się co poniektórzy cieszyć, że uszli z życiem za mizdrzenie się do Niemców ...
    Następna sprawa to Słowaki ..jest to najbardziej qrewski naród jakiego ziemia nosiła... potrafili kolaborować niemal ze wszystkimi... z Niemcami i z komuchami , wiem bo mieszkam w miejscowości przygranicznej . W czasie kampani wrześniowej jak Szwaby miały wkroczyć do Polski jechały przez Orawę (która wtedy była słowacka) na Orawie witali Niemców kwiatami, ale po stronie polskiej już dostali powitani działami ..pewnie nie spodziewali się takiej "gościny"...
  • Bił żydokomunę? Bił, zatem chwała Ogniowi za to!
    A, że paru konfidentów oberwało przy okazji to sami sobie winni.
  • @Skanderbeg 01:09:45
    Dziwne , ja nic nie wiem o tym że Kuraś był w UB ?
  • @kanton 06:19:58
    W marcu 1945 został szefem Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Nowym Targu. "Ogień" był komendantem nowotarskiego UB raptem kilka tygodni- zdezerterował z dużą częścią podkomendnych,gdy zorientował się jaka naprawdę jest nowa władza.pozdr
  • PRZEZ TEREN DZIALAŃ kURASIA PROWADZONA BYLA "AKCJA ALIJA BET" TJ
    "NIELEGALNE" "podniesienie z diaspory w ZSRR do Palestyny" kandydatów na nowohebrajczykow popędzanych pogromem kieleckim i moczarowcami. Jedna z takich grup prowadzona przez uzbrojonych przewodników z UB zostala zlikwidowana porzez Kurasia gdyż ubowcy sięgneli po broń. Akcja alija bet ojęła okolo miliona kandydatow na sjonistycznych osadnikow, z ktorych około 200 tysięcy zostało zwolnionych z likwidowanych "obozow uchodzcow z za żelaznej kurtyny" w Austrii, Włoszech i NRF po utworzeniu żydowskiego państwa przez ONZ na wniosek ministra Gromyki.
    NaturaLNIE INCYDENT Z "żYDAMI" PRZYŚPIESZYL LIKWIDACJĘ KURASIA i wplynął na jego obraz w propagandzie PRL i miejscowej ludności.
  • @Skanderbeg 01:09:45
    " Po zajęciu Nowego Targu przez Armię Radziecką , Ogień podporządkował swój oddział sowieckiej komendaturze miasta i z jej ramienia otrzymał zadanie organizacji Milicji Obywatelskiej (MO) w Nowym Targu. Po kilku tygodniach decyzje władz sowieckich zostały zmienione przez ekipę przybyłą na Podhale z ramienia PKWN i "Ogień" oraz część jego ludzi zostali zwolnieni z MO. Na początku lutego 1945r. pojechał do Lublina, a następnie do Warszawy, gdzie odbył rozmowy z przedstawicielami PPR , w tym z kierowniczką Wydziału Personalnego KC PPR Zofią Gomułkową i otrzymał od niej 10 marca 1945 nominację na szefa Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Nowym Targu;
    nominacja ta nastąpiła wbrew opinii miejscowych władz MO i PPR; pod wpływem ich doniesień WUBP w Krakowie wszczął formalne śledztwo przeciw Kurasiowi , który 12 kwietnia zdezerterował z dużą częścią podkomendnych . Ostatecznie Kuraś został wezwany do krakowskiego WUBP jednak ostrzeżony w drodze lub , jak podają inne źródła, po otwarciu wiezionych przez siebie listów do WUBP (w których było polecenie aresztowania go), zawrócił z drogi i podjął decyzję o powrocie
    do lasu".
    - Do czasu kiedy Kuraś był Nowej Władzy potrzebny bo" kontrolował" duży obszar Podhala , to mu kadzili ,podziwiali i awansowali , potem kazali aresztować i rozstrzelać.Ogień przechytrzył swych potencjalnych "mocodawców".
  • Do zarządu NE
    Co w kwestii
    http://pasmail.nowyekran.pl/post/89584,spokojnie-to-tylko-awaria

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

ULUBIENI AUTORZY